Pośród łąk, stanowiących rozlewiska rzeki Narwi, osadzona w naturze, jakby dawny XVI wieczny gród, znajduje się założona w 2009 roku przez ojca Gabriela – pustelnia, zwana skitem. Do osady mnichów wiedzie długi, 800 metrowy drewniany trap. Malowniczy spacer doprowadza do miejsca, które przychylnie wita każdego gościa. Nikt tu nie pyta o wiarę, ani o powód przybycia.
Możesz albo posłuchać opowieści o ikonach w miejscowej cerkwi, albo przysiąść na ławce i rozkoszować się spokojem, albo przyglądać się krzątającym się i porządkującym rośliny i zioła mnichom, albo ruszyć ze wsparciem.
Ojciec Gabriel zmarł w 2018 roku, jednak jego historia życia budzi wiele emocji i warto poświęcić jej chwilę uwagi.
Ojciec Gabriel był niegdyś przełożonym monastyru w Supraślu. Miłość do podlaskiej ziemi spowodowała, że odmówił godności biskupa na dalekich ziemiach przemysko-nowosądeckich i osiedlił się w Ordynkach, na dzikim pustkowiu. Jego domem był barakowóz. Bez prądu, bez bieżącej wody, z dala od cywilizacji, tylko przy wsparciu lokalnej społeczności, zbudował drewnianą cerkiew, dom dla mnichów i pomieszczenia gospodarcze. Ojciec Gabriel hodował pszczoły, leczył ziołami, z otwartymi rękoma witał każdą osobę chcącą odsapnąć i wyizolować się. Tak narodziła się wspólnota. Jeśli Twoje serce szuka wyciszenia… już wiesz gdzie skierować swoje kroki.